gosiam blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2008

      ŻYCIE JEST PIĘKNE ukazało się w księgarniach nakładem
                                      Wydawnictwa TUCIEMAM

 

                         Projet de couverture: 
                                            Marguerite Malicka
 

                  
                  Książka została wydana 
                  na prośbę internetowych czytelników - 
                  fanów gosiam.blog.pl

              wydawnictwo: TUCIEMAM, 
              Grudzień 2003 
              ISBN: 83-920087-0-7
              liczba stron: 135
              wymiary: 148 x 210 mm
              okładka miękka, błyszcząca
              (projekt okładki: Małgorzata Malicka)
 
  Spis treści:
  Table des matières du livre:

  1. ŻYCIE JEST PIĘKNE
  2. CZERWONA NAKRĘTKA i NIEDOSKONAŁOŚĆ DZYNDZLI
  3. BĘKART ZNACZY DZIEŃ DOBRY
  4. DO YOU HAVE A SMALL PENIS? WE CAN HELP!
  5. ZACIŚNIĘTA PIĘŚĆ Z KCIUKIEM DO DOŁU
  6. MATKA JEST TYLKO JEDNA
  7. ŚWIAT JEST MAŁY i DZIWNY
  8. ŻYCIE NA SĘPA I NIE TYLKO

     Wkrótce ukaże się wydanie II, uzupełnione.

     Książka jest do nabycia w Polskiej Księgarni
      w Paryżu:
123, bd Saint-Germain, 75006 PARIS
     Tél. 01.43.26.04.42
     Vous trouverez ce livre dans La Librairie
      Polonaise de Paris!

   mapa – gdzie znajduje się Księgarnia Polska w Paryżu
   la carte – où est située La Librairie Polonaise à Paris?

     Książka jest dostępna w Bibliotece Polskiej
      w Paryżu:
6, Quai d’Orléans, 75004 PARIS
     Tél. 01 55 42 83 83; Fax : 01 46 33 36 31
     Le livre est disponible dans La Bibliothèque
      Polonaise de Paris!


   mapa – gdzie znajduje się Biblioteka Polska w Paryżu?
   la carte – où est située La Bibliothèque Polonaise
   de Paris?

      Książka jest dostępna w Bibliotece Polskiej
      w Lozannie (Maison de Quartier Sous-Gare)
:
     50, Avenue d’Apples, 1006 LAUSANNE
     Tél. 021 601 13 05
      Le livre est disponible dans La Bibliothèque
      Polonaise de Lausanne!

                   Mój ekslibris                   Mon Ex-Libris

Małgorzata Malicka 

 Spis treści jest aktywny! Po kliknięciu w tytuł przechodzisz do tekstu.

                               Menu actif ! Cliquez !


  1. MES PENSÉES DORÉES (et mes photos)

  2. LIFE STYLE (nowy)

  3. WZGLĘDNOŚĆ STOSUNKU BYTU DO NIEBYTU (nowy)

  4. ODPAD ŻYCIOWY w MIEŚCIE, czyli 
       UKRYTA OBSERWACJA UCZESTNICZĄCA
 (nowy)

  5. ŚWIAT NIE JEDNO MA IMIĘ (nowy)

  6. ŻYCIE NA SĘPA I NIE TYLKO (w książce)

  7. ŚWIAT JEST MAŁY i DZIWNY (w książce)

  8. MATKA JEST TYLKO JEDNA (w książce)

  9. BĘKART ZNACZY DZIEŃ DOBRY (w książce)

10. ZACIŚNIĘTA PIĘŚĆ Z KCIUKIEM DO DOŁU (w książce)

11. DO YOU HAVE A SMALL PENIS?
       WE CAN HELP!
(w książce)

12. CZERWONA NAKRĘTKA
       i NIEDOSKONAŁOŚĆ DZYNDZLI
(w książce)

13. ŻYCIE JEST PIĘKNE (w książce)

          WIERSZE (mes poèmes):

    1.  Świnoujście,
          moja mała ojczyzna
   (nowy)
    2.  Odchodzę   (nowy)
    3.  Uraz wąsa   (nowy)
    4.  Przy-jaźń,
          czyli jaźń przy jaźni
   (w książce)
    5.  Sen   (w książce)
    6.  Czarna sonata   (w książce)
    7.  Papierowa róża   (w książce)
    8.  Moja codzienność   (w książce)
    9.  Sen mocy letniej   (w książce)
  10.  Perłowa komnata   (w książce)
  11.  Przenikanie światów   (w książce)

supportduweb.com
gosiam.blog.pl sur la TOPLISTE
gosiam.blog.pl na TOPLIŚCIE

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Ivan de Martino (Lausanne, Suisse – Vaud, le 16 ‎août ‎2008)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Ivan de Martino (Lausanne, Suisse – Vaud, mai, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Ivan de Martino (St-Maurice, Suisse – Valais, juin, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Richard Tkaczyk (Boulogne Billancourt, France, juillet, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Richard Tkaczyk (Boulogne-Billancourt, France, juillet, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Richard Tkaczyk (Boulogne-Sur-Mer, France, 9 août, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
(Fécamp, 6 septembre, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Iza Chliszcz (Granville, 20 septembre, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Iza Chliszcz (Granville, 20 septembre, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Richard Tkaczyk (Granville, 20 septembre, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Magda Dunikowska (Boulogne-Billancourt, 21 août, 2009)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Arek Zyla (ŚWINOUJŚCIE, Pologne, août, 2004)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Richard Tkaczyk

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Richard Tkaczyk

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Arek Zyla (ŚWINOUJŚCIE, Pologne, juillet, 2004)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Arek Zyla (ŚWINOUJŚCIE, Pologne, juin, 2004)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Marguerite Malicka (Lausanne, Suisse – Vaud, juillet, 2005)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
photo: Arek Zyla (ŚWINOUJŚCIE, Pologne, mai, 2004)

Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka
Małgorzata Malicka, Marguerite Malicka

gosiam.blog.pl na TOPLIŚCIE
gosiam.blog.pl sur la TOPLISTE

blogtoplist

LIFE STYLE

Brak komentarzy


     Version française

Kraj mroczny, zimny, bez słońca, gdzieniegdzie pokryty lepiankami – położony wśród nikłej roślinności na średnio żyznej glebie, po której grasują żarłoczne, brunatne niedźwiedzie.  

Gdzie ta Polska…

Taki obraz „niewiadomogdzieleżącej” Polski wciąż jeszcze maluje się (w XXI wieku!) w niektórych krajach wysoko cywilizowanych (kraje wysoko cywilizowane charakteryzują się m. in. tym, że im wyższy w nich przyrost gospodarczy, tym niższy poziom szkolnictwa).
Słynne z XX wieku „Aaaa, Holand”, kiedy na tak zwanym Zachodzie, pisanym nie wiadomo dlaczego dużą literą, powiedziało się, że jest się z Poland, nie straciło na aktualności. Jest to o tyle dziwne, że przecież i za czasów komuny dbano o wizerunek Polski w świecie, widać jednak, że Rosjanie czynili to o wiele skuteczniej (balet, łyżwiarstwo figurowe oraz inne wzniosłe dziedziny życia) w związku z czym niedźwiedzie przeszły do nas (niedźwiedź brunatny jest symbolem narodowym Rosji). Wędrówki – przemiłych skądinąd zwierząt futerkowych – nie powstrzymał ani Karol Wojtyła, ani Adam Małysz, nie mówiąc o licznych polskich noblistach, nawet dwukrotnej noblistce Marii Skłodowskiej-Curie (1903 i 1911), w tym ostatnich, czyli współczesnych, a są nimi: Lech Wałęsa (1983), Czesław Miłosz (1980) i Wisława Szymborska (1996).
Nie powstrzymał jej również fakt wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, o którym info – w czasach powszechnie dostępnych mediów ze szczególnym naciskiem na tv – miało szansę przedarcia się poza granice naszej ojczyzny.
   
W objęciach niedźwiedzia
Jednym z najbogatszych krajów świata, a najbogatszym w Europie jest Szwajcaria, która w unii nie jest. Do kantonu Vaud wieść o wzniosłym fakcie wstąpienia Polski do Unii Europejskiej może i doszła, ale nie dotarła do świadomości mieszkających tam ludzi.
– Ależ to niemożliwe, wy jesteście gdzieś daleko na Wschodzie…
Gdyby znali „odległe” słowo Azja, na pewno by ono padło zamiast Wschodu (pisanym – nie wiadomo dlaczego – dużą literą). Nie wyprowadzam nikogo z błędu (czytaj: obłędu).
Na pytanie, dlaczego przyjechałam do Lozanny, odpowiadam, że dlatego, by uniknąć pożarcia przez niedźwiedzia, bowiem każde wyjście z lepianki grozi taką właśnie piękną śmiercią w czułych objęciach „żywego pluszaka”, lub, jak kto woli – tragiczną, w jego rozszarpujących szponach.
Przy okazji uświadamiam „cudzoziemców”, że misie wolą od ludzi łososie i w okresie na te ryby możemy się poruszać swobodniej (fakt, że zwierzęta te są przede wszystkim roślinożerne, przemilczam).
Nawet, jeśli ktoś wyczuwa w moim głosie ironię, choć nie sądzę, nie daje tego po sobie poznać.
Nikt natomiast nie jest w stanie ukryć zdziwienia, kiedy pokazuję na mapie swój kraj osiem razy większy od Szwajcarii (mapę noszę ze sobą, ponieważ mieszkańcy kantonu Vaud na ogół nie posiadają w swoich domach kartograficznie odwzorowanych obrazów powierzchni Ziemi).
  
Super informatycy
W tym samym kantonie na super stanowiskach w super firmach za super pieniądze obsadzani są (legalnie!) na przykład polscy informatycy i nikogo nie zastanawia fakt,
że tacy specjaliści wyszli z lepianek, gdzie nijak podłączyć komputer.  
– Jak to możliwe, że twój kolega Polak zarabia dziesięć tysięcy franków w Lozannie, jeśli mój mąż, też informatyk, zarabia sześć tysięcy pracując w Genewie?!
(W Genewie są wyższe zarobki.)
Tłumaczę więc, że to, co umie szwajcarski informatyk, w świecie lepianek i niedźwiedzi wie byle komputerowiec.  
– To niemożliwe – kręci głową czarna Arabka, żona białego szwajcarskiego informatyka (w kantonie Vaud dominują małżeństwa mieszane).
– A jednak. 
 
Pany i dzielne chłopy
Informatykami są jednak nieliczni Polacy w porównaniu z licznie pracującymi tu (dla odmiany nielegalnie, czyli na czarno) polskimi chłopami w szwajcarskim rolnictwie.
Tych są tysiące (być może nawet jakiś Szwajcar zatrudnia potomków tytułowych bohaterów dzieła polskiego noblisty Władysława Reymonta).
By zaoszczędzić na jedzeniu, przywożą z Polski marchew i ziemniaki, którymi się żywią w Szwajcarii, w związku z czym prawie całe zarobki – średnio od tysiąca do trzech tysięcy franków szwajcarskich miesięcznie (franki szwajcarskie mają wyższą wartość od byłych franków francuskich), mogą posyłać rodzinie.
W ten sposób żyją całe polskie wioski (czytaj: lepianki rosną w siłę), odwiedzane w wakacje przez nieobecne przez cały rok głowy rodzin, które znowu pobierają rodzime warzywa, żeby przetrwać do następnych – jedno lub dwutygodniowych – wakacji, co zależy od szwajcarskiego pana (czytaj: pracodawcy).
Jak już jesteśmy przy „polsko-rosyjskich” chłopach, bo to przecież wszystko jedno (dwadzieścia lat temu polska modelka Bogna Sworowska na okładce amerykańskiego pisma „Playboy” została nazwana Rosjanką i do dziś niewiele się w tej materii zmieniło), przytoczę fragment piątej sceny aktu drugiego „Płodów edukacji” Lwa Tołstoja:
 „Kucharka: Biała bułka w niedzielę, ryba w poście przed świętami, a kto chce, może jeść z mięsem.
Drugi chłop: Bo to są tacy, co nie poszczą?
Kucharka: E, prawie wszyscy. Pości tylko stangret, ja i klucznica, a tak to wszyscy mięso żrą.
Drugi chłop: No, a pan sam – jak?
Kucharka: Też się wybrał! On już zapomniał pewno, co to takiego post.
Trzeci chłop: Boże święty !
Pierwszy chłop: To pańska sprawa, z książek się nauczyli. Niby ta jedukacja.
Trzeci chłop: Sitkowy chleb codziennie, ani chybi?
Kucharka: Ale, sitkowy! Nie wiedzą chyba, jak wygląda ten twój sitkowy. Zobaczyłbyś ich jedzenie, czego tam nie ma.
Pierwszy chłop
: Pańskie jedzenie, wiadomo, jak ta pianka.
Kucharka: Pianka, pianka, ale trzeba mieć zdrowie,
żeby to wszy­stko zeżreć.
Pierwszy chłop: Przy apetycie, znaczy się.
Kucharka: Bo cięgiem popijają. Ile tych win słodkich, wódek, na­lewek musujących – do każdego dania coś innego. Je i zapija, je i zapija. Mają zdrowie do żarcia, aż strach. Nie mają przecie tego we zwyczaju, żeby usiąść, zjeść, przeżegnać się i wstać, tylko jedzą a jedzą bez ustanku.
Drugi chłop: Jak te świnie, z kopytami do koryta.
Kucharka: Ledwie oczy otworzą, zaraz – samo­war, herbata, kawa, czekolada. Ledwie dwa samowa­ry wypiją, nieś im trzeci. A tu już śniadanie, a tu już obiad, a tu już znowu kawa. Ledwie tylko odsapną tro­chę – zaraz znowu herbata. A tu już słodkości się sy­pią: cukierki, pierniki – końca nie ma. Nawet w łóżku jedzą.
Drugi chłop: No, a kiedy robotę jaką robią?
Kucharka: Jaka tam ich robota! W karty albo w fortepiany – i masz całą robotę. Jak się tylko zjadą, to zaraz karty, wino, cygarka – i tak już całą noc. Ledwie wstaną – znowu do żarcia! ”

Jak widać, niewiele się zmieniło od 1886 roku.
„Polsko-rosyjscy” panowie (czytaj: politycy), czyli klasa panująca, wbrew powszechnie panującej modzie na zdrowe odżywianie, prowadzą podobny styl życia, jak opisany w utworze dramatycznym zwanym dalej komedią, co na ogół po nich widać już po kilku miesiącach władzy, z tą tylko różnicą, że rżną nie w karty, choć to też, i fortepiany,
lecz istoty żywe, potocznie zwane panienkami.
A chłopi do dziś gryzą marchewkę… (hołdując zdrowemu żywieniu, oczywiście :-)
 
Wszechobecny Patek
W każdym szwajcarskim mieście niemalże co krok mija się sklep Patka ze słynnymi na całym świecie zegarkami.
Nikt jednak, nawet mieszkający tu Polacy, nie kojarzy tego nazwiska ani z Polakiem w ogóle, ani, tym bardziej, z konkretnym – Antonim Norbertem Patkiem, który w 1839 roku, jako uchodźca po powstaniu listopadowym, wraz z Franciszkiem Czapkiem założył w Genewie wytwórnię zagarków. Wkrótce manufaktura stała się jedną z najbardziej znanych na świecie firm zegarmistrzowskich,
co trwa do dziś.
Maria Skłodowska-Curie i Albert Einstein, po odebraniu swoich Nobli (czytaj: kasy), w prezencie dla swego geniuszu zakupili sobie u Patka niezwykle kosztowne czasomierze, co w przypadku twórcy teorii względności
jest bardzo zabawne.
Za to od Carole, przemiłej dziewczyny z Kamerunu od kilkunastu lat mieszkającej w Lozannie i tu studiującej dowiaduję się, że Hitler był Polakiem.
– To znaczy on potem mieszkał w Niemczech, to wiem,
ale urodził się i dzieciństwo spędził w jakimś kraju obok.
To chyba była Polska.
Carole jest najlepsza na roku…
I znowu z pomocą przychodzi mi mapa – znajduję austriackie miasteczko Braunau, gdzie Hitler się urodził
(w 1889 r., czyli akurat wtedy, gdy Lew Tołstoj kończył pisać „Płody edukacji”), następnie Linz, gdzie się uczył, Wiedeń, gdzie mieszkał i malował, i próbuję przekonać Carol, że prawdopodobnie pomyliła Polskę z Austrią.


                 obraz Polski XXI wieku :-)

A oto wiersz patriotyczny:

ŚWINOUJŚCIE, MOJA MAŁA OJCZYZNA

Moje miasto…

Jedyne miejsce na świecie,

gdzie serce bije mocniej,

niż gdzie indziej,

jedyne miejsce na świecie,

do którego chce się zawsze powracać.

Oddycham moim miastem.

O poranku budzą mnie głosy mew

krążących nad domami, portem, plażą,

bezkresnym, tajemniczym morzem,

nadmorskimi wydmami i lasem

zwiastuny życia unoszą się w powietrzu

wraz ze słono-żywicznym zapachem morza.

Nieskazitelnie białe łabędzie nieme

dumnie kroczące po plaży i porcie,

nieskazitelnie biały wiatrak

na kamiennym falochronie

dumnie wznoszący się na tle morza i nieba,

jak świt biały piasek plaży

i wyniosłe trawy białych wydm

tworzą moje miasto.

Nocą okrętowe syreny,

i magiczne światła portu

falujące w czarnej otchłani

zapraszają do krainy niekończącej się baśni…

Cudowne dźwięki i krystaliczna woń

tworzą moje miasto.

Uliczki wysadzane kostką brukową,

kamienice zdobione płaskorzeźbami,

pokryte strzechą chaty w Karsiborzu,

mury Fortu Anioła i Fortu Gerharda

mówią do mnie głosami przeszłości.

Kamienie, stukot końskich kopyt,

głośny trzepot skrzydeł orłów sprzed wieków

pozostały ledwie słyszalne

w rozedrganym morskim wiatrem powietrzu

i spowijają mgłą współczesne,

tętniące życiem senne miasto

powiew historii zapisany w kamieniach,

murach, w starych drzewach i…

w sepii starych fotografii

wystawionych na promenadzie.

Bursztynowy żaglowiec na sklepowej wystawie

przenika szyby witryny i…

wielki, drewniany, wypływa w morze…

Rybacy suszą sieci, kobiety dzielą ryby…

Taki obraz widzę w szybie marketu

żywy duch historii nie omija XXI wieku,

z kamiennego snu obudzili się

pruscy żołnierze w Forcie Gerharda!

Sen na jawie – to moje miasto

położone na czterdziestu czterech wyspach,

bezkresna plaża z piaskiem

drobnym i jasnym jak promienie słońca

oto wizytówka dla turystów.

Dla mnie to niekończąca się baśń,

w której duchy przeszłości opowiadają

niekończącą się historię

wypływają niczym morskie fale

zostawiając białe muszelki,

drobne kryształki żywicy

i zabierając ze sobą teraźniejszość,

która stanie się historią

mojego miasta,

jedynego miejsca na Ziemi,

gdzie serce bije mocniej.

Drogę do mojego miasta

wskazuje biało-czerwone światło

latarni morskiej…

najwyższej w Europie.


  • RSS